NOWY ZWIĄZEK
Dziś w szkole byłam sama. Weronika po wizycie u lekarza
nie dała znaku życia. Dzwoniłam do niej z tysiąc razy. Postanowiłam, że dziś po
szkole do niej wpadnę zobaczyć co u niej. Martwił mnie także fakt, że nie
widziałam też Kamila i Filipa. Chyba też dzisiaj nie przyszli do szkoły. Nie
miałam z kim gadać, ani spędzać przerw. Całe szczęście lekcje szybko mi minęły.
Nagle w kieszeni zabrzęczał mi telefon. Szybko go wyjęłam i odebrałam.
-Halo?- zaczęłam.
Kasia mogłabyś przyjść dziś do mnie ? –usłyszałam głos Weroniki. Strasznie się ucieszyłam.
-Jasne, a o co chodzi ?
-Przyjdź, to Ci wszystko wytłumaczę.- i się rozłączyła.
Popatrzyłam chwile na telefon. Jednak zaraz go schowałam, wbiegłam do domu, rzuciłam plecak na ziemię i pobiegłam w stronę domu Weroniki. Dobiegłam do domu i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi mama Weroniki. Spojrzała na mnie i powiedziała:
-Weronika jest u siebie w pokoju. Wejdź.
-Dziękuję.
Wbiegłam na górę i zaraz ujrzałam Weronikę. Leżała w łóżku. Wyglądała na przygnębioną i obolałą. Nie miała siły nawet wstać i się przywitać, więc podeszłam i usiadłam na rogu łóżka.
-Weronika co się stało ? - spytałam.
-Pamiętasz jak wczoraj "spadłam" z Czorta ?
-Tak, pamiętam.
-Byłam wczoraj z mamą u lekarza i mam połamane 4 żebra - powiedziała ze smutkiem.
-Tak ?! Nie ... Przecież niedługo zawody ! Wyliżesz się ?
-Nie wiem ... Wszystko się okaże. Mam prośbę.
-Jaką ?
-Zajmiesz się Czortem przez ten czas ? Bo ja nie mogę chodzić do niego na razie. Proszę Cię bardzo.
-Jasne ! I tak zaraz idę do Capri.
-Dziękuję. Jak zwykle najukochańsza. Co ja bym bez Ciebie zrobiła? – posłała mi ciepły uśmiech.
-Haha. Wzajemnie. Okey, to ja się będę zbierać. Zdrowiej .
Przytuliłyśmy się lekko na pożegnanie. I wyszłam z pokoju. Następnie pożegnałam się z mamą Weroniki i poszłam do stajni. Tam oczywiście czekała na mnie Capri z głową jak zwykle wystającą z boksu. Zarżała na powitanie. Podeszłam do niej i się przytuliłam. Spojrzałam na Czorta. Był smutny. Podeszłam również do niego i go pogłaskałam. Wzięłam się za czyszczenie koni. Capri się strasznie wierciła. Podrapałam ją po grzbiecie i się trochę uspokoiła. Wyczesałam jej grzywę, wyczyściłam kopyta i wyczyściłam ciało zgrzebłem. Gdy skończyłam dałam jej marchewkę i poszłam do Czorta. Był bardzo spokojny. Spokojniejszy niż Capri. Co mnie dziwiło. Praktycznie nie był brudny. Dostał nagrodę i osiodłałam Capri. Postanowiłam, że pojeżdżę trochę na Capri i trochę na Czorcie, żeby mu się nie nudziło. Z Capri skakałam. Bardzo dobrze i wysoko skakała. Skakaliśmy 70 cm. Na początku. Potem już trochę więcej. Galopowaliśmy też troszkę. Rozstępowałam ją i przyszła pora na Czorta. Ze względu, że bądź co bądź nie jestem obca dla Czorta, ale nie mam jego zaufania więc tylko lekko rozprostowaliśmy kości. Zaryzykowałam trochę galopu. Świetnie się spisywał. Rozstępowałam go i wzięłam się za czyszczenie koni. Nakarmiłam je i wyszłam ze stajni. Okazało się, że czeka na mnie Filip.
-Cześć - powiedziałam.
-Siemka - odpowiedział.
-Halo?- zaczęłam.
Kasia mogłabyś przyjść dziś do mnie ? –usłyszałam głos Weroniki. Strasznie się ucieszyłam.
-Jasne, a o co chodzi ?
-Przyjdź, to Ci wszystko wytłumaczę.- i się rozłączyła.
Popatrzyłam chwile na telefon. Jednak zaraz go schowałam, wbiegłam do domu, rzuciłam plecak na ziemię i pobiegłam w stronę domu Weroniki. Dobiegłam do domu i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi mama Weroniki. Spojrzała na mnie i powiedziała:
-Weronika jest u siebie w pokoju. Wejdź.
-Dziękuję.
Wbiegłam na górę i zaraz ujrzałam Weronikę. Leżała w łóżku. Wyglądała na przygnębioną i obolałą. Nie miała siły nawet wstać i się przywitać, więc podeszłam i usiadłam na rogu łóżka.
-Weronika co się stało ? - spytałam.
-Pamiętasz jak wczoraj "spadłam" z Czorta ?
-Tak, pamiętam.
-Byłam wczoraj z mamą u lekarza i mam połamane 4 żebra - powiedziała ze smutkiem.
-Tak ?! Nie ... Przecież niedługo zawody ! Wyliżesz się ?
-Nie wiem ... Wszystko się okaże. Mam prośbę.
-Jaką ?
-Zajmiesz się Czortem przez ten czas ? Bo ja nie mogę chodzić do niego na razie. Proszę Cię bardzo.
-Jasne ! I tak zaraz idę do Capri.
-Dziękuję. Jak zwykle najukochańsza. Co ja bym bez Ciebie zrobiła? – posłała mi ciepły uśmiech.
-Haha. Wzajemnie. Okey, to ja się będę zbierać. Zdrowiej .
Przytuliłyśmy się lekko na pożegnanie. I wyszłam z pokoju. Następnie pożegnałam się z mamą Weroniki i poszłam do stajni. Tam oczywiście czekała na mnie Capri z głową jak zwykle wystającą z boksu. Zarżała na powitanie. Podeszłam do niej i się przytuliłam. Spojrzałam na Czorta. Był smutny. Podeszłam również do niego i go pogłaskałam. Wzięłam się za czyszczenie koni. Capri się strasznie wierciła. Podrapałam ją po grzbiecie i się trochę uspokoiła. Wyczesałam jej grzywę, wyczyściłam kopyta i wyczyściłam ciało zgrzebłem. Gdy skończyłam dałam jej marchewkę i poszłam do Czorta. Był bardzo spokojny. Spokojniejszy niż Capri. Co mnie dziwiło. Praktycznie nie był brudny. Dostał nagrodę i osiodłałam Capri. Postanowiłam, że pojeżdżę trochę na Capri i trochę na Czorcie, żeby mu się nie nudziło. Z Capri skakałam. Bardzo dobrze i wysoko skakała. Skakaliśmy 70 cm. Na początku. Potem już trochę więcej. Galopowaliśmy też troszkę. Rozstępowałam ją i przyszła pora na Czorta. Ze względu, że bądź co bądź nie jestem obca dla Czorta, ale nie mam jego zaufania więc tylko lekko rozprostowaliśmy kości. Zaryzykowałam trochę galopu. Świetnie się spisywał. Rozstępowałam go i wzięłam się za czyszczenie koni. Nakarmiłam je i wyszłam ze stajni. Okazało się, że czeka na mnie Filip.
-Cześć - powiedziałam.
-Siemka - odpowiedział.
-Em.. Czekasz na mnie ?
-Tak - uśmiechnął się.
-Okey. –skierowałam wzrok na ziemię.
Usiedliśmy na łące i zaczęliśmy rozmawiać. Filip pytał o
Weronikę. Opowiedziałam mu wszystko. Zrobiło mu się trochę smutno, ale złapał
mnie za ręce.
-Kasiu ?
-Tak ?
-Pamiętasz ... Pytałem się coś Ciebie ostatnio -
przybliżył się do nie i spojrzał mi w oczy.
-Tak, pamiętam. - odpowiedziałam cała zarumieniona. Nie
wiedziałam co powiedzieć dalej. Zatkało mnie .Byłam w szoku, że pyta o to
jeszcze raz !
-Więc ... Kasiu zostaniesz moją dziewczyną ?
Przez parę minut nie mogłam nic powiedzieć. Po prostu go
pocałowałam. To było niesamowite uczucie. Każdy pocałunek z Filipem to było uczucie
nie do opisania. Położył rękę na moim policzku i dalej się całowaliśmy. Kiedy
już przestaliśmy mocno się do niego przytuliłam.
-Właśnie spełniłeś moje marzenie. Tyle na to czekałam.
I lekko go pocałowałam.
-Nie wyobrażasz sobie ile Ja. Od dawna się w Tobie
podkochiwałem. Tak samo było z Kamilem i Weroniką. Teraz jestem
najszczęśliwszym chłopakiem na Ziemi! –popatrzył na mnie czarodziejsko i po
chwili dodał-Kocham Cię !
-Ja Ciebie też.
Siedzieliśmy tak póki nie zaszło słońce. Chciałam żeby ta
chwila trwała wiecznie lecz niestety musiałam już wracać do domu. Filip wstał i
wyciągnął ku mnie rękę. Złapałam ją i mnie podniósł. Ścisnął ją i szliśmy tak
za rękę do mojego domu. Przed domem przytuliliśmy się i dał mi buziaka w
policzek, a potem odszedł w swoją stronę. Patrzyłam jak odchodzi . Zaraz jednak
wskoczyłam do domu i rzuciłam się na łóżko. Wyciągnęłam telefon i wszystko
dokładnie opowiedziałam Weronice. To był wspaniały dzień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz