niedziela, 13 lipca 2014

Rozdz. 3 COŚ WIĘCEJ

Rozdz 3

COŚ WIĘCEJ

Sobota.  Umówiłam się dzisiaj z Werą w stajni. Umyłam się i ubrałam oraz zrobiłam sobie śniadanie. Poszłam do parku na spacer z Alexem, żeby się odprężyć przed jazdą. Dużo rozmyślałam o wczorajszych wydarzeniach. Cieszyłam się, że moja przyjaciółka chodzi ze swoim księciem z bajki. Lecz z jednej strony źle się z tym czułam. Miała szczęście. Też bym chciała by spotkała mnie taka miłość. „A jeśli Filip też mnie kocha? Przecież chciał mnie pocałować! „ – moje myśli nie dawały mi spokoju. Przechodząc obok oczka wodnego spotkałam Weronikę z Zefirem.
-Hej-zawołałam. Wtedy odwróciła się w moją stronę. Ujrzawszy mnie podbiegła do nas.
-Siemka.
-Spacerujesz z Zefirem ? To dziś za dwie godzinki, o 11.00 tak ? 
-Jasne! Jezus to już za dwie godziny?! Straciłam rachubę czasu… 
-Nie dziwię się jeśli cały czas Kamilek chodzi Ci po głowie.
-Mordka w kubełek Ksiu :* A co z Filipem?
-Nic…może dzisiaj się okaże.
-Założymy się?- spojrzała na mnie zza rzęs, z podejrzliwym błyskiem w oczach.
-O co?
-O to, że Filip Cię dzisiaj pocałuje.
-HAHA! Okej! O co się zakładamy?
-hyyymmm…Potrzebuję nowy czaprak. Jeśli Cię pocałuje kupisz mi ten w zeberkę co mi się tak podobał.
-Okej. A jeśli ja wygram to…to kupisz mi te zacną derkę z kosmosu.- Widziałam niepokój w oczach Wery, bo wiedziała, że jest droga.
Po chwili odpowiedziała:
-Zgoda!
Na znak ścisnęłyśmy sobie dłonie. Zbliżała się dziesiąta, więc pożegnałyśmy się i ruszyłyśmy we własne strony. Chodziłam jeszcze około pół godziny z moim rozbawionym i pełnym energii psiakiem. Zbliżała się 11, więc powoli wracaliśmy do domu. Wskoczyłam do pokoju, a Alex za mną i szybko się przebrałam. Odwróciłam się i zobaczyłam piękne oczęta mojego pieska proszącego o zabawę. Podrapałam go tylko za uszkiem i wyciągnęłam bryczesy i jakiś T-shirt. Gdy już byłam gotowa, szybkim krokiem zeszłam na dół.
-Kasiu, gdzie się wybierasz ? - spytała mama
-Idę do stajni, jestem umówiona z Werą... Papa...
Wyszłam z domu i ruszyłam w stronę stajni. Weronika już tam na mnie czekała. Była w boksie Czorta.
-Kasia, szybko idź do Capri !
-Już, już...
-Jeździmy dziś ? Może w teren ? Spytałybyśmy się pani Anny.. - rzuciła propozycje moja ukochana przyjaciółka.
-Hmmm... No nie wiem... Nie lepiej dziś poćwiczyć ? Niedługo zawody. Pojedziemy następnym razem.- odpowiedziałam czyszcząc Capri.
-Też racja.
Zajęłyśmy się więc końmi. Po chwili już je dosiadłyśmy. Koniki dziś bardzo dobrze sobie radziły. Postanowiłam, że dzisiaj z Capri damy z siebie wszystko i ustawiłam bardzo wysokie przeszkody. Weronika z Czortem też podjęli wyzwanie. Czułam, że latam! To było wspaniałe uczucie. Po pokonaniu toru przeszłam do kłusu i Weronika zaczęła pokonywać przeszkody. Gdy nagle zza budynku wybiegł jakiś pies szczekając, biegł w naszą stronę. Weronika w tym czasie najeżdżała na przeszkodę. Konie się spłoszyły! Capri zaczęła panicznie uciekać, a Czort wyłamał tuż przed przeszkodą i stało się to czego się obawiałam. Weronika spadła na poprzeczki! Przerażony rumak tylko uciekał. Uspokoiłam Capri i szybko z niej zeszłam. Złapałam Czorta i poszłam szybkim krokiem do Weroniki.
-WERA! Wszystko okej?!
-Taaaaaaaaaak…Czekaj złapię oddech.
-Jeny…Mocno walnęłaś?
-Nie wiesz? Przecież to nie jest drewno tylko gąbeczka.- spojrzała na mnie ironicznym wzrokiem i zaczęłyśmy się śmiać. Weronika wzięła głęboki oddech i wstała.- Widzisz wszystko okej.
Patrzyłam na nią lekko przerażona. Mogła sobie połamać żebra. Wzięła ode mnie Czorta, wymasowała go trochę i zaraz gry się trochę rozluźnił go dosiadła. Ja też wsiadłam na Capri i występowałyśmy konie. Stwierdziłyśmy, że i tak dobrze się dzisiaj spisały i nie będziemy ich już bardziej męczyć. Gdy zaprowadziłyśmy konie do boksów przyszedł Kamil z Filipem. Nowy chłopak Wery wszedł do boksu Czorta, a jego przyjaciel do tego, w którym zajmowałam się Capri.
-Cześć - zagadał Filip.
-Hej... Co tu robisz ? 
-Kamil umówił się z Werą to pomyślałem, że też wpadnę- w tym momencie spojrzał mi w oczy i złapał za rękę. Uścisnęłam ją  na znak, aby się trzymał dalej. Zaraz jednak ją puściłam, ponieważ musiałam dokończyć czesanie grzywy mojej klaczy. Filip mi pomagał obściskując mnie od tyłu. Było to bardzo przyjemne, w jego objęciach czułam się jak w niebie. W tym samym czasie Wera rozmawiała z Kamilem. Nie umknęło też mojej uwadze, że się całowali. To tak słodko wyglądało. Wera go trzymała za rękę i pełna seksapilu  oparła go o ścianę. Jednak postanowiłam skupić uwagę na mojej klaczy. Gdy skończyłam czesać grzywę, Filip obrócił mnie w swoją stronę, spojrzał mi prosto w oczy i delikatnie, prawie niepostrzeżenie objął w biodrach. Przeszło mnie uczucie gorąca. Nogi mi się tak uginały, że nie mogłam ustać. Przejechał mi ręką po boku bioder i brzucha, ramieniu i aż do policzka. Nagle zaczął się powoli przybliżać. Teraz to ja złapałam go w pasie, lekko odsunęłam i oparłam go o ścianę. Znów nasze spojrzenia się spotkały. Filip uśmiechnął się czarująco i po chwili się nachylił i... mnie pocałował ! Gdy chwila rozkoszy minęła, stałam lekko zszokowana lecz zaraz się do niego przytuliłam. Odchyliłam się lekko i  się do niego uśmiechnęłam. Powędrował jeszcze trochę rękoma po moich plecach, a potem odsunął się od ściany. Wtedy uciekłam z jego objęć i pogłaskałam jeszcze Capri i wyszliśmy z boksu. Okazało się, że Kamil z Weroniką już wyszli, ponieważ Wera po rozmowie z mamą o upadku musiała wrócić do domu i miała pojechać do lekarza, a jej "Romeo" ją odprowadził. Gdy wychodziliśmy ze stajni Filip się zatrzymał. Złapał mnie w talii i przybliżył się do mnie. Nachylił się i zaczął mnie głaskać po policzku. Teraz to ja zebrałam w sobie odwagę, objęłam jego szyję i czule pocałowałam. Filip go odwzajemnił i nasz pocałunek się przedłużył. Czułam się jak w niebie! Gdy nasze usta się rozeszły,  spojrzeliśmy sobie w oczy, a ja go mocno przytuliłam. Filip zaproponował, że mnie odprowadzi do domu. Wracając uśmiechaliśmy się do siebie. Rozumieliśmy się bez słów. To był mój najszczęśliwszy dzień w życiu!
-Tutaj mieszkam - powiedziałam zatrzymując się pod moim domem.
-Dobrze... Tylko chciałbym Cię o coś zapytać…- uśmiechnął się zawstydzony.
-Słucham? – uśmiechnęłam się by dodać mu otuchy.
-Czy chciałabyś…zostać moją dziewczyną? – mówiąc to złapał mnie za ręce i się lekko przybliżył.
Byłam w szoku. W duszy skakałam ze szczęścia! Ale jak na złość nagle moja mama wyszła z domu i razem z Filipem szybko od siebie odskoczyliśmy.
-Dzień dobry.- popatrzyła na Filipa.
-Dzień dobry Pani…eee…ja właśnie już szedłem…Pa Kasia. Pogadamy jutro w szkole.

Patrzyłam tylko jak zmieszany odchodzi, a miało być tak pięknie! Odwróciłam się, a w drzwiach stała moja mama. Uśmiechnęła się do mnie i zarzuciła brwiami na znak, że wie co się kręci. Spuściłam wzrok i pobiegłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam co będzie jutro. Czy znowu się mnie zapyta? Chyba, że moja mama go do mnie zniechęciła. Myślałam o naszych pocałunkach. Nawet, że muszę teraz kupić Weronice ten głupi czaprak uważam, że warto było.  Miałam  lekki mętlik w głowie i nie spałam pół nocy. Jednak w końcu udało mi się zasnąć.

~Weronika i Kasia
Jak się Wam podobało? :D Piszcie w komach!

środa, 2 lipca 2014

Rozdz. 2 NOWE ZNAJOMOŚCI

Rozdz. 2

NOWE ZNAJOMOŚCI




Właśnie wstał nowy dzień. Czułam się wypoczęta. Z uśmiechem na twarzy zeszłam na dół. Przygotowałam sobie danie Bogów, czyli płatki kukurydziane z mlekiem, które tak bardzo kocham. Usiadłam przy stole i nagle wylądowałam głową w chmurach. Przypomniały mi się niebiańskie, brązowe oczy Filipa, którymi mnie tak zaczarował. Nagle po plecach przeszedł mi leciutki dreszczyk, a serce zaczęło bić szybciej. Po chwili do pokoju weszła moja mama.
-Co Ci jest? – wzdrygnęłam się na te słowa.
-Yyyy…tak. Wszystko okej. – odpowiedziałam. I właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że oblałam sobie całą bluzkę mlekiem. Mama spojrzała na mnie badawczym wzrokiem, a ja speszona pobiegłam się przebrać . Było mi teraz wstyd przed mamą, że nawet jeść nie potrafię. Nie wychodziłam z pokoju, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko zbiegłam po schodach by otworzyć.  Ujrzałam zmachaną Weronikę.
-A gdzie masz plecak?!- Zapytała mnie zdyszana.
-W pokoju. Czemu biegłaś?
-Poprosiłam kierowcę by na Ciebie zaczekał. Wszyscy na nas czekają!
Wtedy dopiero spojrzałam na zegar. Byłam spóźniona. Szybko pobiegłam po plecak i razem z Weroniką wskoczyłyśmy do autobusu. Wszyscy się na nas gapili. Usiadłyśmy na tyłach. Gdy odzyskałyśmy oddech spojrzałyśmy na siebie z głupimi uśmiechami. Przez chwilę jechałyśmy w ciszy, gdy nagle do autobusu wszedł Kamil z Filipem. Czułam jak moja twarz pokrywa się rumieńcem. Szybko ją schyliłam, żeby nikt nie zauważył. Wtem zorientowałam się, że usiedli tuż obok. Teraz nic już nas nie dzieliło.
-Hej. – powiedział do nas z uśmiechem Filip. Odwróciłam głowę i spojrzałam w jego cudne brązowe oczy, które w pewnym momencie czarodziejsko zabłyszczały. Weronika widząc, że odpłynęłam lekko mnie szturchnęła.
-Eeee…hej. –odpowiedziałam po chwili cała zażenowana.
- Jestem Filip. – uśmiechnął się magicznie.- A to jest Kamil.- wskazał na swojego kolegę.
-Ja jestem Kasia. – nie wiedziałam co robić…Głos mi się łamał z każdym kolejnym  słowem.- A to…
-Ja jestem Weronika.- Przerwała mi. – Miło nam Was poznać.
- Nam również.- odpowiedział Kamil. Widziałam jak na nią patrzył. Spojrzałam na Weronikę, a ta walnęła buraka. Chciało mi się śmiać lecz się powstrzymałam. Po chwili skierowałam mój wzrok na Kamila. Ten się szeroko uśmiechał i z lekko zarumienionymi policzkami przyglądał się mojej przyjaciółce.
-Do jakiej klasy chodzicie? – dodał Kamil.
-Do 2 a - odpowiedziałam.
-Czyli jesteście rok młodsze. My jesteśmy z  3 a  – wesoło oznajmił.
Zapadła cisza. Siedzieliśmy tak przez dłuższy czas. Gdy podjeżdżaliśmy pod szkołę, nagle Kamil wpadł na świetny pomysł:
-Co robicie dzisiaj po szkole? –zapytał.
-Idziemy do koni. Niedługo mamy zawody i musimy się przygotować-z dumą wypowiadałam te słowa. Za każdym razem, gdy w moich ustach pojawiał się wyraz „koń” czułam się szczęśliwa.
-Serio? –odpowiedział ze zdziwieniem.- Ale super! Możemy przyjść popatrzeć, lub w czymś pomóc? Kiedyś oboje jeździliśmy konno.
-Oczywiście! Będzie nam bardzo miło.- wyprzedziła mnie Weronika.
Nagle autobus się zatrzymał i wszyscy powoli zaczęli wychodzić.
- O której kończycie lekcje?- zapytał mnie Filip.
-O 13.25, a Wy?
- Też! Super! Będziemy na was czekać przed szkołą. Do zobaczenia.
-Czeeeść! –krzyknęłyśmy za nimi.
Obie nie mogłyśmy uwierzyć w to, że do nas zagadali. Przez cały dzień inne dziewczyny ze szkoły patrzyły na nas z zazdrością, a my się tylko uśmiechałyśmy z wyższością. Nie jedna dziewczyna chciałaby z nimi chodzić. Więc fakt, że do nas zagadali to było wielkie wyróżnienie. Zajęcia minęły nam błyskawicznie. Po dzwonku weszłyśmy do toalety szkolnej, żeby się przebrać do koni. Jak na mój gust wyglądałyśmy powalająco.
-Pośpiesz się!-pogoniłam Werę.- Chłopaki na nas czekają- Na samą myśl o tym, nagle zrobiło mi się cieplutko.
-No już! –krzyknęła na mnie. – Uwierzysz? Najlepsi chłopacy w szkole umówili się z takimi prostymi dziewczynami jak my? Ehhh…Ja chyba śnię.
-Ja też nie mogę w to uwierzyć.
I w tym momencie rytmicznie westchnęłyśmy. Wyszłyśmy z toalety i ruszyłyśmy w kierunku drzwi. Zatrzymałyśmy się na chwile, by spojrzeć czy na nas czekają. Stali przy przystanku, gawędząc i się śmiejąc. Ruszyłyśmy w ich kierunku. Jak nas zobaczyli uśmiechnęli się i zmierzali ku nam.
- Łał…- powiedzieli równo.
Stałyśmy jak wryte, nie wiedziałyśmy co powiedzieć, więc się tylko uśmiechnęłyśmy.
-Cudnie wyglądacie- wtrącił po chwili Filip.
-Dzię..dziękuję-odpowiedziałam nieśmiało.
Weszliśmy do autobusu. Na początku było trochę sztywno, ale potem wszyscy się wyluzowaliśmy i dobrze się bawiliśmy. Wszystko było okej, gdy nagle Filip dźgnął mnie palcem w brzuch. To oznaczało wojnę. Krzyknęłam w niebogłosy i się na niego rzuciłam. Ten się śmiejąc dalej mnie dźgał, a Kamil z Weroniką siedzieli i się z nas śmiali.
Nagle autobus się zatrzymał na naszym przystanku. Wyszliśmy wszyscy szeroko uśmiechnięci. Szłam powoli u boku Filipa za Weroniką i Kamilem.  Ostatni raz, gdy widziałam moją przyjaciółkę tak szczęśliwą był dzień kiedy kupiła Czorta. Po chwili znaleźliśmy się w stajni. Czort i Capri od razu zarżeli powitalnie, szczęśliwi na nasz widok. Z Weroniką od razu poszłyśmy w kierunku siodlarni, zostawiając chłopaków w tyle. Wzięłyśmy szczotki i od razu poszłyśmy do boksów koni. Capri była z natury bardzo grzeczna, więc nie musiałam jej nawet uwiązywać. Od razu sięgnęłam po zgrzebło i szczotkę, gdy nagle w drzwiach pojawił się Filip.
-Mogę Ci jakoś pomóc? – zapytał, a na jego twarzy pojawił się nie śmiały uśmiech, który kompletnie zbił mnie z tropu.
-Yyyy…słucham? Co mówiłeś?- było mi głupio, że nie zrozumiałam co do mnie mówił, a on cicho zachichotał i podszedł do mnie.
-Pomogę ci…okej?- i w tym momencie stanął za mną. Objął mnie od tyłu i swoją rękę położył na mojej. Moją twarz oblał rumieniec, a nogi ledwo mnie trzymały. Gdy w końcu moje myśli zeszły na ziemię dostrzegłam nie pokój w oczach mojej klaczy. Wyciągnęłam rękę spod dłoni Filipa i zaczęłam robić malutkie kółeczka na jej szyi, powoli zbliżając się do jej łba. Carpi uwielbiała ten masaż i od razu się rozluźniła. Poklepałam ją i spojrzałam na Filipa. Był w szoku.
-Jak ty to zrobiłaś?
Nie wiedziałam co powiedzieć. Wzdrygnęłam tylko ramionami i sięgnęłam po kopystkę. Podniosłam jej nogę i zaczęłam czyścić kopyto.  Nagle poczułam kogoś z tyłu. To był Filip. Położył ręce na moich biodrach i leciutko zaczął przesuwać dłonie po mojej tali. Szybko odłożyłam kopyto i się do niego obróciłam. Ten chwycił mnie za nadgarstki i oparł o ścianę. Nasze usta były blisko siebie. Patrzył mi w oczy. Już miał mnie pocałować…gdy nagle w drzwiach pojawił się Kamil z Weroniką. Odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni.
-Mmmm…ciekawe rzeczy tu się dzieją.- powiedział z błyskiem w oczach. – Ja też chcę!
W tym momencie oparł Weronikę o ścianę i ich usta się złączyły. Weronika momentalnie go odepchnęła  i  rzuciła się w kierunku drzwi wyjściowych cała popłakana. Wybiegłam z boksu tuż za nią, ale się zatrzymałam. Wróciłam się, spojrzałam Kamilowi w oczy i zamachnęłam się z całej siły. Dostał prosto w nos. Wtedy dopiero pobiegłam w jej kierunku. Gdy ją dogoniłam mocno ją przytuliłam. Nie trzeba było nam słów, żeby wszystko zrozumieć. Obie wiedziałyśmy, że nie jesteśmy zabawkami, a oni dopiero co nas poznali i już się tak wychylają. Siedziałyśmy tak jeszcze przez jakieś dziesięć minut, gdy w końcu Weronika otarła ostatnią łzę. Postanowiłyśmy, że wrócimy do koni. Już miałyśmy skręcić, ale się zatrzymałyśmy za rogiem, ponieważ usłyszałyśmy kłótnię chłopaków.
-Ależ Ty jesteś głupi!- krzyczał Filip.
-Co ja zrobiłem?!
-Teraz przez Ciebie płacze!
-Myślałem, że jej się podobam…
-A nie?
-To czemu teraz płacze?
-Bo teraz myśli, że nią się po prostu bawisz?!
-Ale Ty wiesz, że to nie prawda…
-To jej to wytłumacz…Wiesz trochę dziwne, że po jednym dniu pacanie od razu ją całujesz…
-A Ty to niby lepszy?!
-Do niczego nie doszło!
-Przecież widziałem!
-D-O    N-I-C-Z-E-G-O      N-I-E      D-O-S-Z-Ł-O! – wyskoczyłam zza ściany i krzyknęłam w ich kierunku. Szybko skierowali na mnie wzrok. Byłam strasznie zdenerwowana. Energicznym krokiem podeszłam do nich i już się miałam zamachnąć, gdy nagle Kamil wstał ze swojego miejsca. Spojrzał na czerwone od płaczu oczy Weroniki i powiedział:
-Wal! Jak najmocniej…Zasłużyłem .
Byłam w szoku. Tego się nie spodziewałam. Patrzyłam na niego zdumiona. Wzięłam zamach…i go przytuliłam. Ten stał cały spięty. Nie wiedział co właściwie się stało.
-Wierzę Ci.-powiedziałam z uśmiechem.
-Dziękuję…-i odwzajemnił uścisk.
Powoli się od niego odsunęłam. Wtedy powoli skierował wzrok na Weronikę. Stała w bezruchu i nie wiedziała co zrobić. Zaczął powoli do niej podchodzić. Zapadła cisza.
-Przepraszam…Ja…nie chciałem żeby tak wyszło…to nie to, że się Tobą bawię czy coś..-spojrzał jej w oczy- po prostu bardzo cię lubię. Bardziej niż inni chłopacy. Przepraszam, że dopiero teraz zebrałem w sobie odwagę by do Ciebie zagadać. Bardzo mi na Tobie zależy, a teraz…
Weronika wyrwała dłonie z jego objęć…odsunęła się na chwile, a do jej oczu zaczęły napływać łzy. Nagle przeciw wszystkich oczekiwaniom rzuciła się Kamilowi w ramiona, a ich usta ponownie się spotkały. Po rozstaniu spojrzeli sobie prosto w oczy. Tym razem na twarzy mojej przyjaciółki pojawił się szczery uśmiech. Kamil stał jak wryty i nie wiedział co zrobić. Zapatrzony w jej oczy po chwili wymamrotał:
-Weroniko?
-Słucham? – nadal była w jego objęciach.
-Chciałabyś zostać moją dziewczyną?
W tym momencie lekko musnęła jego wargi jako odpowiedź i szeroko się uśmiechnęła. Na twarzy Kamila także można było wyczytać szczęście. Delikatnie przytulił swoją partnerkę do swojej piersi. Z Filipem się przyglądaliśmy całej scenie lecz nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Po wszystkich zajściach na zewnątrz zrobiło już się ciemno, więc darowałyśmy sobie z Weroniką dzisiejszy jazdę. Chłopacy pomogli nam nakarmić konie i zaproponowali nam, że odprowadzą nas do domu. Przez całą drogę szłam u boku Filipa w ciszy, zaś Weronika z Kamilem maszerowali przed nami za rękę. Pożegnałam się tylko z Weroniką  i weszłam do domu. Nie miałam już na nic siły. Wdrapałam się po schodach do pokoju, położyłam się na łóżku i zasnęłam.


~Weronika i Kasia
Jak się Wam podoba? :) Piszcie w komach!