NOWE ZNAJOMOŚCI
Właśnie wstał nowy dzień. Czułam się wypoczęta. Z
uśmiechem na twarzy zeszłam na dół. Przygotowałam sobie danie Bogów, czyli
płatki kukurydziane z mlekiem, które tak bardzo kocham. Usiadłam przy stole i
nagle wylądowałam głową w chmurach. Przypomniały mi się niebiańskie, brązowe
oczy Filipa, którymi mnie tak zaczarował. Nagle po plecach przeszedł mi
leciutki dreszczyk, a serce zaczęło bić szybciej. Po chwili do pokoju weszła
moja mama.
-Co Ci jest? – wzdrygnęłam się na te słowa.
-Yyyy…tak. Wszystko okej. – odpowiedziałam. I właśnie
wtedy zdałam sobie sprawę, że oblałam sobie całą bluzkę mlekiem. Mama spojrzała
na mnie badawczym wzrokiem, a ja speszona pobiegłam się przebrać . Było mi
teraz wstyd przed mamą, że nawet jeść nie potrafię. Nie wychodziłam z pokoju,
gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Szybko zbiegłam po schodach by
otworzyć. Ujrzałam zmachaną Weronikę.
-A gdzie masz plecak?!- Zapytała mnie zdyszana.
-W pokoju. Czemu biegłaś?
-Poprosiłam kierowcę by na Ciebie zaczekał. Wszyscy na
nas czekają!
Wtedy dopiero spojrzałam na zegar. Byłam spóźniona.
Szybko pobiegłam po plecak i razem z Weroniką wskoczyłyśmy do autobusu. Wszyscy
się na nas gapili. Usiadłyśmy na tyłach. Gdy odzyskałyśmy oddech spojrzałyśmy
na siebie z głupimi uśmiechami. Przez chwilę jechałyśmy w ciszy, gdy nagle do
autobusu wszedł Kamil z Filipem. Czułam jak moja twarz pokrywa się rumieńcem.
Szybko ją schyliłam, żeby nikt nie zauważył. Wtem zorientowałam się, że usiedli
tuż obok. Teraz nic już nas nie dzieliło.
-Hej. – powiedział do nas z uśmiechem Filip. Odwróciłam
głowę i spojrzałam w jego cudne brązowe oczy, które w pewnym momencie
czarodziejsko zabłyszczały. Weronika widząc, że odpłynęłam lekko mnie
szturchnęła.
-Eeee…hej. –odpowiedziałam po chwili cała zażenowana.
- Jestem Filip. – uśmiechnął się magicznie.- A to jest
Kamil.- wskazał na swojego kolegę.
-Ja jestem Kasia. – nie wiedziałam co robić…Głos mi się
łamał z każdym kolejnym słowem.- A to…
-Ja jestem Weronika.- Przerwała mi. – Miło nam Was
poznać.
- Nam również.- odpowiedział Kamil. Widziałam jak na nią
patrzył. Spojrzałam na Weronikę, a ta walnęła buraka. Chciało mi się śmiać lecz
się powstrzymałam. Po chwili skierowałam mój wzrok na Kamila. Ten się szeroko
uśmiechał i z lekko zarumienionymi policzkami przyglądał się mojej przyjaciółce.
-Do jakiej klasy chodzicie? – dodał Kamil.
-Do 2 a - odpowiedziałam.
-Czyli jesteście rok młodsze. My jesteśmy z 3 a –
wesoło oznajmił.
Zapadła cisza. Siedzieliśmy tak przez dłuższy czas. Gdy
podjeżdżaliśmy pod szkołę, nagle Kamil wpadł na świetny pomysł:
-Co robicie dzisiaj po szkole? –zapytał.
-Idziemy do koni. Niedługo mamy zawody i musimy się
przygotować-z dumą wypowiadałam te słowa. Za każdym razem, gdy w moich ustach
pojawiał się wyraz „koń” czułam się szczęśliwa.
-Serio? –odpowiedział ze zdziwieniem.- Ale super! Możemy
przyjść popatrzeć, lub w czymś pomóc? Kiedyś oboje jeździliśmy konno.
-Oczywiście! Będzie nam bardzo miło.- wyprzedziła mnie
Weronika.
Nagle autobus się zatrzymał i wszyscy powoli zaczęli
wychodzić.
- O której kończycie lekcje?- zapytał mnie Filip.
-O 13.25, a Wy?
- Też! Super! Będziemy na was czekać przed szkołą. Do
zobaczenia.
-Czeeeść! –krzyknęłyśmy za nimi.
Obie nie mogłyśmy uwierzyć w to, że do nas zagadali.
Przez cały dzień inne dziewczyny ze szkoły patrzyły na nas z zazdrością, a my
się tylko uśmiechałyśmy z wyższością. Nie jedna dziewczyna chciałaby z nimi
chodzić. Więc fakt, że do nas zagadali to było wielkie wyróżnienie. Zajęcia
minęły nam błyskawicznie. Po dzwonku weszłyśmy do toalety szkolnej, żeby się
przebrać do koni. Jak na mój gust wyglądałyśmy powalająco.
-Pośpiesz się!-pogoniłam Werę.- Chłopaki na nas czekają-
Na samą myśl o tym, nagle zrobiło mi się cieplutko.
-No już! –krzyknęła na mnie. – Uwierzysz? Najlepsi
chłopacy w szkole umówili się z takimi prostymi dziewczynami jak my? Ehhh…Ja
chyba śnię.
-Ja też nie mogę w to uwierzyć.
I w tym momencie rytmicznie westchnęłyśmy. Wyszłyśmy z
toalety i ruszyłyśmy w kierunku drzwi. Zatrzymałyśmy się na chwile, by spojrzeć
czy na nas czekają. Stali przy przystanku, gawędząc i się śmiejąc. Ruszyłyśmy w
ich kierunku. Jak nas zobaczyli uśmiechnęli się i zmierzali ku nam.
- Łał…- powiedzieli równo.
Stałyśmy jak wryte, nie wiedziałyśmy co powiedzieć, więc
się tylko uśmiechnęłyśmy.
-Cudnie wyglądacie- wtrącił po chwili Filip.
-Dzię..dziękuję-odpowiedziałam nieśmiało.
Weszliśmy do autobusu. Na początku było trochę sztywno,
ale potem wszyscy się wyluzowaliśmy i dobrze się bawiliśmy. Wszystko było okej,
gdy nagle Filip dźgnął mnie palcem w brzuch. To oznaczało wojnę. Krzyknęłam w
niebogłosy i się na niego rzuciłam. Ten się śmiejąc dalej mnie dźgał, a Kamil z
Weroniką siedzieli i się z nas śmiali.
Nagle autobus się zatrzymał na naszym przystanku.
Wyszliśmy wszyscy szeroko uśmiechnięci. Szłam powoli u boku Filipa za Weroniką
i Kamilem. Ostatni raz, gdy widziałam
moją przyjaciółkę tak szczęśliwą był dzień kiedy kupiła Czorta. Po chwili
znaleźliśmy się w stajni. Czort i Capri od razu zarżeli powitalnie, szczęśliwi
na nasz widok. Z Weroniką od razu poszłyśmy w kierunku siodlarni, zostawiając
chłopaków w tyle. Wzięłyśmy szczotki i od razu poszłyśmy do boksów koni. Capri
była z natury bardzo grzeczna, więc nie musiałam jej nawet uwiązywać. Od razu
sięgnęłam po zgrzebło i szczotkę, gdy nagle w drzwiach pojawił się Filip.
-Mogę Ci jakoś pomóc? – zapytał, a na jego twarzy pojawił
się nie śmiały uśmiech, który kompletnie zbił mnie z tropu.
-Yyyy…słucham? Co mówiłeś?- było mi głupio, że nie
zrozumiałam co do mnie mówił, a on cicho zachichotał i podszedł do mnie.
-Pomogę ci…okej?- i w tym momencie stanął za mną. Objął
mnie od tyłu i swoją rękę położył na mojej. Moją twarz oblał rumieniec, a nogi
ledwo mnie trzymały. Gdy w końcu moje myśli zeszły na ziemię dostrzegłam nie
pokój w oczach mojej klaczy. Wyciągnęłam rękę spod dłoni Filipa i zaczęłam
robić malutkie kółeczka na jej szyi, powoli zbliżając się do jej łba. Carpi
uwielbiała ten masaż i od razu się rozluźniła. Poklepałam ją i spojrzałam na
Filipa. Był w szoku.
-Jak ty to zrobiłaś?
Nie wiedziałam co powiedzieć. Wzdrygnęłam tylko ramionami
i sięgnęłam po kopystkę. Podniosłam jej nogę i zaczęłam czyścić kopyto. Nagle poczułam kogoś z tyłu. To był Filip.
Położył ręce na moich biodrach i leciutko zaczął przesuwać dłonie po mojej
tali. Szybko odłożyłam kopyto i się do niego obróciłam. Ten chwycił mnie za
nadgarstki i oparł o ścianę. Nasze usta były blisko siebie. Patrzył mi w oczy.
Już miał mnie pocałować…gdy nagle w drzwiach pojawił się Kamil z Weroniką.
Odskoczyliśmy od siebie jak poparzeni.
-Mmmm…ciekawe rzeczy tu się dzieją.- powiedział z błyskiem
w oczach. – Ja też chcę!
W tym momencie oparł Weronikę o ścianę i ich usta się
złączyły. Weronika momentalnie go odepchnęła
i rzuciła się w kierunku drzwi
wyjściowych cała popłakana. Wybiegłam z boksu tuż za nią, ale się zatrzymałam.
Wróciłam się, spojrzałam Kamilowi w oczy i zamachnęłam się z całej siły. Dostał
prosto w nos. Wtedy dopiero pobiegłam w jej kierunku. Gdy ją dogoniłam mocno ją
przytuliłam. Nie trzeba było nam słów, żeby wszystko zrozumieć. Obie
wiedziałyśmy, że nie jesteśmy zabawkami, a oni dopiero co nas poznali i już się
tak wychylają. Siedziałyśmy tak jeszcze przez jakieś dziesięć minut, gdy w
końcu Weronika otarła ostatnią łzę. Postanowiłyśmy, że wrócimy do koni. Już
miałyśmy skręcić, ale się zatrzymałyśmy za rogiem, ponieważ usłyszałyśmy
kłótnię chłopaków.
-Ależ Ty jesteś głupi!- krzyczał Filip.
-Co ja zrobiłem?!
-Teraz przez Ciebie płacze!
-Myślałem, że jej się podobam…
-A nie?
-To czemu teraz płacze?
-Bo teraz myśli, że nią się po prostu bawisz?!
-Ale Ty wiesz, że to nie prawda…
-To jej to wytłumacz…Wiesz trochę dziwne, że po jednym
dniu pacanie od razu ją całujesz…
-A Ty to niby lepszy?!
-Do niczego nie doszło!
-Przecież widziałem!
-D-O
N-I-C-Z-E-G-O N-I-E D-O-S-Z-Ł-O! – wyskoczyłam zza ściany i
krzyknęłam w ich kierunku. Szybko skierowali na mnie wzrok. Byłam strasznie
zdenerwowana. Energicznym krokiem podeszłam do nich i już się miałam zamachnąć,
gdy nagle Kamil wstał ze swojego miejsca. Spojrzał na czerwone od płaczu oczy
Weroniki i powiedział:
-Wal! Jak najmocniej…Zasłużyłem .
Byłam w szoku. Tego się nie spodziewałam. Patrzyłam na
niego zdumiona. Wzięłam zamach…i go przytuliłam. Ten stał cały spięty. Nie
wiedział co właściwie się stało.
-Wierzę Ci.-powiedziałam z uśmiechem.
-Dziękuję…-i odwzajemnił uścisk.
Powoli się od niego odsunęłam. Wtedy powoli skierował
wzrok na Weronikę. Stała w bezruchu i nie wiedziała co zrobić. Zaczął powoli do
niej podchodzić. Zapadła cisza.
-Przepraszam…Ja…nie chciałem żeby tak wyszło…to nie to,
że się Tobą bawię czy coś..-spojrzał jej w oczy- po prostu bardzo cię lubię.
Bardziej niż inni chłopacy. Przepraszam, że dopiero teraz zebrałem w sobie
odwagę by do Ciebie zagadać. Bardzo mi na Tobie zależy, a teraz…
Weronika wyrwała dłonie z jego objęć…odsunęła się na
chwile, a do jej oczu zaczęły napływać łzy. Nagle przeciw wszystkich
oczekiwaniom rzuciła się Kamilowi w ramiona, a ich usta ponownie się spotkały.
Po rozstaniu spojrzeli sobie prosto w oczy. Tym razem na twarzy mojej
przyjaciółki pojawił się szczery uśmiech. Kamil stał jak wryty i nie wiedział
co zrobić. Zapatrzony w jej oczy po chwili wymamrotał:
-Weroniko?
-Słucham? – nadal była w jego objęciach.
-Chciałabyś zostać moją dziewczyną?
W tym momencie lekko musnęła jego wargi jako odpowiedź i
szeroko się uśmiechnęła. Na twarzy Kamila także można było wyczytać szczęście.
Delikatnie przytulił swoją partnerkę do swojej piersi. Z Filipem się
przyglądaliśmy całej scenie lecz nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Po
wszystkich zajściach na zewnątrz zrobiło już się ciemno, więc darowałyśmy sobie
z Weroniką dzisiejszy jazdę. Chłopacy pomogli nam nakarmić konie i
zaproponowali nam, że odprowadzą nas do domu. Przez całą drogę szłam u boku
Filipa w ciszy, zaś Weronika z Kamilem maszerowali przed nami za rękę.
Pożegnałam się tylko z Weroniką i
weszłam do domu. Nie miałam już na nic siły. Wdrapałam się po schodach do
pokoju, położyłam się na łóżku i zasnęłam.
~Weronika i Kasia
Jak się Wam podoba? :) Piszcie w komach!

Super <3 Czekam na następny rozdział
OdpowiedzUsuń